sobota, 6 października 2012

Polskie ślady w chorwackiej Opatiji (Abbacja)

Opatija (wł. Abbazia, pol. Abbacja, Abacja) - miasto w Chorwacji, pięknie położone nad Adriatykiem. Zwiedziłam je przejazdem, w przerwie w podroży. Zamiast poświęcić godzinny pobyt w tym kurorcie na wypicie kawy w nadmorskiej kawiarence, razem z koleżanką postanowiłyśmy "przelecieć" wzdłuż wybrzeża, bo wydawało się nam, że "coś" ciekawego możemy tam zobaczyć. Żadna z nas nie miała wcześniej informacji o tym mieście i nie wiedziała czego powinnyśmy szukać poza pocztówkami i znaczkami. 
 


Madonna z mewą
Madonna z mewą, to przepiękny kamienny pomnik chorwackiego artysty Zvonko Car ustawiony w 1956 r. nad brzegiem morza. Biegnąc zobaczyć tą niesamowicie usytuowaną figurę, natrafiamy na tablicę poświęconą Józefowi Piłsudskiemu!


Villa Mascagni - dawniej polski pensjonat, własność pani Grassi


Kościół Św. Jakuba XV w. wybudowany na fundamentach klasztoru Benedyktynów

A oto co przeczytałam na stronie http://slavija.proboards.com :
"W 1888 roku ukazuje się w Warszawie książka „Abbazia jako stacya klimatyczna kąpielowa” pióra znanego warszawskiego lekarza Jakuba Szwajcera. W 1887 i 1889 Abbację odwiedza Henryk Sienkiewicz, który pisał tutaj „Pana Wołodyjowskiego” i pierwsze szkice zapowiadające „Quo vadis”. Powróci tu w 1905r., świętując literackiego Nobla i jeszcze raz w 1909 roku.

Ale z Polski najwięcej jest „Galileuszy”, mieszkańców Galicji, na których czekają polskie pensjonaty, jak np. Ayram pod kierownictwem doktora Henryka Ebersa juniora, który założył zakład zdrojowy w Krynicy. Swoje przychodnie zakładają też Ksawery Górski – twórca sanatorium w Szczawnicy, czy inna ówczesna kuracyjna sława – dr Bolesław Kostecki. Kuszące ogłoszenia lekarskich znakomitości w krakowskiej i lwowskiej prasie przynoszą efekty. Panie arystokratki i panie radczynie też chcą „pić z czary południa”. Popularności Abbacji sprzyja nieformalny bojkot pruskiego Sopotu ogłoszony wśród Polaków po skandalu z katowaniem polskich dzieci we Wrześni. Z kolei lansowana wówczas jako polskie kąpielisko nadbałtycka Połąga oferuje o wiele chłodniejsze od Adriatyku wody Bałtyku.

Jak donosi „Kur und Bade Zeitung” 20 sierpnia 1907 roku uroczystym laurem 30-tysięcznego gościa zostaje obdarzona niejaka Adrienne von Szołayska. W 1908 roku to właśnie tu odbył się kongres dziennikarzy słowiańskich, gdzie w dyskusji z rusofilami zabłysnęli młodzi polscy publicyści Marian Zdziechowski i Stanisław Grabowski. „Przewodnik po Europie opracowany przez doktora Mieczysława Orłowicza” z 1914 r. podaje, że Abbacya „liczy już przeszło 50 000 gości rocznie, a w tej liczbie do 8000 Polaków, dzięki przepięknemu położeniu i wzorowym urządzeniom”. Jak podaje Orłowicz: „Polskie pensyonaty są: willa Mascagni – własność pani Grassi, willa Peppina – pani Polaskiej, willa Heim – p. Marchlewskiej i p. Grużewskiej. Czytelnia kurhauzu zaopatrzona obficie w dzienniki i czasopisma polskie; w sklepach można rozmówić się po polsku. [...] Przez Polaków uczęszczany głównie sezon wiosenny i jesienny” (pisownia oryginalna).

W 1905 roku do Lovranu – miejscowości na przedmieściach Abbacji – przybywa walczyć z gruźlicą twórca mitu Zakopanego Stanisław Witkiewicz. Dziś na willi, w której mieszkał, widnieje pamiątkowa tablica, ale sam budynek niszczeje zamknięty na cztery spusty. Gotowość wyremontowania willi zgłosił polski Pol-Mot, który posiada w Lovranie nowoczesny hotel, jednak „zagmatwane kwestie spadkowe” uniemożliwiają zakup willi widma.
Witkiewicz zżerany chorobami gasł powoli – spędził tu ostanie lata życia. W liście do rodziny z 12 lipca 1910 roku narzeka, że Lovran „jest przepełniony krakowskimi i lwowskimi łykami, babstwem i reporterami i aż kiśnie od plotek właśnie”.

W czasie siedmioletniego pobytu Witkiewicza w Lovranie odwiedza dwukrotnie Abbazię spokrewniony z nim Józef Piłsudski. Pierwszy raz w 1909 roku, kiedy próbuje ratować swój związek z żoną Marią – naruszony ognistym romansem z Aleksandrą Szczerbińską. Drugi raz Piłsudski odwiedza Abbazię dla wypoczynku w lutym 1914 roku, zatrzymując się w pensjonacie pani Marchlewskiej. W liście do syna z 6 lutego 1914 roku Witkiewicz pisze: „Wczoraj mieliśmy Ziuka na obiedzie. Dostałem od niego jego strzelecką czapkę. Chcę to uchronić dla Muzeum Narodowego. Czapka jak czapka, ale tkwi w niej treść doniosła”. Gdy ponad rok później we wrześniu 1915 roku Witkiewicz umiera, trumna z jego ciałem zostaje wysłana z Lovranu do Zakopanego. Piłsudski zadbał, by nad jego grobem na zakopiańskim Pęksowym Brzyzku salwę honorową oddała kompania legionistów."

Znalazłam też informację, że do Abbacji wybrała się w 1906 r. w swą pierwszą zagraniczną podróż Zofia Nałkowska wraz z mężem. 
Tadeusz Boy-Żeleński w swym wierszyku "Stefania" (w tym, gdzie padają słynne słowa "z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz"), pisze, że pani Stefania "jeździła aż do Abacji po temat do konwersacji"!

Pomimo, że był to dopiero koniec marca, czuło się atmosferę wakacyjnego kurortu.
Cieszę się, że ciekawość zaprowadziła mnie do tych różnych miejsc. To "coś", co kazało nam biec, a nie siedzieć, teraz pozwala wspominać i zadziwia.

14 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawe! "Mój" przewodnik po Chorwacji wspomina tylko o tablicy poświęconej Józefowi Piłsudskiemu.

    Podoba mi się też nowa szata graficzna Twojej strony.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Danielu.
    Przewodnik, który ja posiadam nie wspomina nawet o tej tablicy:) Ale to dlatego, że jest to wydawnictwo Berlitz i przewodnik przetłumaczono z jęz. angielskiego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam juz w Opatiji dwa razy i twierdzę, że nawet rozzsławiony Dubrownik chowa sie w cieniu takiej oazy jaką jest to miasto. A trafiliśmy z mężem na nią całkiem przypadkowo, bo zawsze jeździmy w ciemno, gdzie nas wiatr poniesie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Pani za pozostawiony komentarz. To miasto jest faktycznie niedocenione. Ja mam nadzieję, że jeszcze kiedyś je odwiedzę - na dłużej.

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. piękne miasto, ma swój klimat:) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Belas fotografias...Espectacular....
    Os meus cumprimentos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obrigado Fernando Santos! Para mim a honra que você visitou meu blog. Eu vi suas fotos - eles são lindos!

      Usuń
  7. Już w sobotę będę w tym mieście :) Może też uda mi się znaleźć jakieś polskie ślady ;) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za odwiedziny na moim blogu :) Ja znalazłam polskie ślady, chociaż ich nie szukałam, bo o nich nie wiedziałam. A jak to mówią: "Kto szuka, ten znajduje"- powodzenia! Życzę udanego wypadu do Chorwacji!

      Usuń
    2. Bohater"Nieba w plomieniach" Jana Parandowskiego jedzie do Abacji ze Lwowa. Śpiącego obserwuje jego przyjaciółka, snując jeden z najpiekniejszych i najbardziej oryginalnych monologów milosnych w lit.polskiej. Niedoceniana ksiązka, podobnie jak Opatija.

      Usuń
  8. Dzień dobry , właśnie byłam w Lovran , willa Atlanta jest zadbana, funkcjonuje jako hotel. Piękne miasto z Polskimi śladami , jak również Opatija....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wspaniale! Dziękuję za informację i pozdrawiam!

      Usuń
  9. http://mediteran.pl/2013/11/lovran-i-opatija-przyroda-architektura-wielcy-polacy-i-kasztanowe-cuda/

    OdpowiedzUsuń